czwartek, 28 lutego 2013

Prolog '' Serio, zamiast się z nimi spotkać wolałabym być pilnowana przez Paul'a, a przecież wiecie jak ja tego nienawidzę! ''

- Pięć minut i zaczynamy! - głos po którym może robić się wam trochę niedobrze, ale spokojnie - nie chodzi tutaj o człowieka i jego głos tylko o to co ten głos oznacza cóż, oznacza to że mamy pięć minut na wszystkie przygotowania i zaczynamy Little Mix Tour, a tak właściwie to już ostatni koncert, cholera! czemu ja się denerwuje? robię to już ponad tysięczny raz, a trema nadal jest taka sama. Rose, Jessie czy nawet Perrie nie przejawiają żadnych oznak tremy, wkurzające z dobrym humorem - jak zawszę. Mój strach kumuluje się we mnie z nas wszystkich, czasami przed takimi występami mam ochotę krzyczeć do Boga, dlaczego ja?!
Wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tępię, wszystkie dźwięki, ruchy przyprawiają mnie o wymioty.
'' Ogarnij się! '' Ostatnie poprawki, w końcu jestem gotowa '' Mam przynajmniej taką nadzieje '', razem z dziewczynami wyszłyśmy na korytarz, muszę przyznać że jest strasznie wąski. Mroczki przed oczami, migające lampy '' Czy tak ma być ?! '' pocieszycielski kopniak w tyłek od Rose, modlitwa do Boga aby nie stało się nic złego i żeby wszystko poszło zgodnie z planem, grupowy uścisk i jedziemy.
Dwa kroki i jestem na scenie. - No to jedziemy! - krzyknęłyśmy w tym samym momencie. Szczęście, krzyki, to wszystko panowało na wielkiej scenie po naszym wejściu. Każda z nas jest inna ale doskonała pod swoim względem, każda ma wspaniały odmienny charakter - Taka z pozoru grzeczna i miła Rose, odwieczny diabeł naszego zespołu dzięki któremu jest w nas dusza wsparcia, chodź dziewczyna zdaniem niektórych jest arogancka, wredna i irytująca ale jest naszym skarbem, potrafi świetnie doradzić i pocieszyć, po prostu wnosi do naszego zespołu kolor i dzięki niej wszyscy nie czują się źle, jeżeli można to w taki sposób nazwać. Ja jestem jej zupełną przeciwnością, niewinna szara myszka, kiedy wychodzę na scenę jestem zupełnie innym człowiekiem, otwieram się na ludzi, świat, po prostu to kocham. Perrie - nasza przesłodka mądra blondynka, razem z Rose mają dar rozśmieszania ludzi. Jest jeszcze Jessie, swoim zachowaniem jest podobna do mnie. Nie będę was dłużej zanudzać. Zaczynajmy..!

- Dziękujemy wam kochani! jesteście wspaniali! do zobaczenia! - zmęczone w końcu zeszłyśmy ze sceny,
powrót do garderoby gdzie w końcu nadmiar makijażu który zdaniem naszej makijażystki był niezastąpiony będzie ściągnięty, ograniczę się jedynie do lekkiego podkładu i eyelinera.
- Dziewczyny za pół godziny macie wywiad u Ellen - w pokoju pojawił się początkujący stażysta, z czymś na głowie - dobra nie wnikajmy. - A i jeszcze miałem wam przekazać że odbędzie się grupowo z One Direction - zamknął za sobą drzwi. Aż tyle emocji w czterech dziewczynach, blondynka szczerzy twarzy jakby miała spotkać się z samym prezydentem, Rose z grymasem na twarzy grzebie coś w swoim telefonie.
Jessie nie wyrażała nic, ale skąd to moge wiedzieć ? mimika to nie wszystko - dobra zostawmy to.
Chłopcy? serio nic do nich nie mam, wiem o tym że Zayn chodzi z Perrie, spójrzmy prawdzie w oczy, bardziej szczęśliwej pary nie znam. Brukowce o tym wiedzą podobnie jak cały świat, wyjątkiem są ludzie którzy nie mają internetu, żyją w kosmosie lub ludzie którzy nie wychodzą z domu.
- A dziewczyny zapomniałbym, jako że właśnie skończyłyście trasę, macie zaśpiewać piosenkę u Elen.
Jako że żadna z nas nie odezwała się ani słowem z powodu zmęczenia jakie nas ogarnęło, to Rose podniosła jedynie kciuk do góry nadal nie odrywając wzroku od swojego telefonu.
- Zbierajmy się! mamy tylko dwadzieścia minut na dotarcie - Perrie zwlokła się z fotela, założyła torbę na ramie i czekając aż my się podniesiemy ruszyć na wywiad.
- Serio, zamiast się z nimi spotkać wolałabym być pilnowana przez Paula, a wiece jak ja tego nienawidzę! - Rose jęknęła przeciągle, zgarbiła się i szurając nogami w końcu dotarła do samochodu.
- Pamiętam, kiedy ostatnio sprzeczałaś się z Simonem, tak się wkurzył że załatwił ci czterdzieści osiem godzin izolatki z Paulem który wszystkiego Ci zabraniał - wybuchnęłam śmiechem
- Nie przypominaj - jęknęła - Nie pozwolił mi trzymać telefonu w ręce, i kazał grać mi z nim w łapki.
Słysząc to wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.

| Witajcie kochani! oto pierwszy rozdział, zachęcam do obserwowania mojego bloga bo dopiero rozwiajam się z tą akcją a jak zauważyliście to dopiero początek, jak na razie wszystko było widziane oczami Grace,
1/4 Little Mix, uroniłam wam trochę światła na życie dziewczyn i jedyne co powiem to to że będzie jeszcze zabawniej.
Wchodźcie w zakładki na głównej stronie || Bohaterowie || , możecie tam zobaczyć wszystkich którzy będą występować w tym opowiadaniu, a ja mam nadzieje że się podobał prolog.